Pomysł na wyprawę rowerową w 2011
Na Google Maps: Ściana wschodnia rowerem 2011.
Na Google Maps: Ściana wschodnia rowerem 2011.
Za tydzień wyjeżdżam na zasłużone wakacje rowerowe. Tym razem, po zeszłorocznych wyprawach po Mazurach i Suwalszczyźnie, Norwegii oraz Wybrzeżu Bałtyku postanowiłem przejechać jeden ze szlaków Greenways.
Naszyjnik Północy przebiega przez 4 województwa: zachodniopomorskie, kujawsko – pomorskie, wielkopolskie i pomorskie. Szlak ma 870 km długości i głęboko wierzę, że uda mi się go pokonać w 9 dni, choć wiem, że nie będzie to łatwe biorąc pod uwagę moją obecną kondycję.
W 2009 roku zakochałem się w Polsce. Historia zaczęła się od chęci podróży na Tokelau a skończyła na Mazurach i Suwalszczyźnie jako przygotowaniu do norweskiej przygody. Rozpoczynając przygodę bałtycką jechałem z Olsztyna do Dobrego Miasta. Na jego przedmieściach się wzruszyłem i powiedziałem sobie, że kocham ten kraj z całym tym jego gównem. W Polsce jest jak jest, ale jak wyjdzie się z domu i zacznie podróżować to jest po prostu pięknie!
Siedzę na lotnisku w Oslo i czekam na samolot powrotny do Polski. Nie udala mi sie wyprawa po Norwegii. Zebrałem wprawdzie bardzo cenne doświadczenie, ale dostałem tez porządną lekcje pokory. Przejechałem zaledwie 1/4 planowanej trasy i ze względu na praktycznie non-stop padający deszcz postanowiłem wrócić do Polski.
Nie było wg mnie sensu ani dalej jeździć, ani czekać na poprawę pogody (w momencie pisania tego tekstu nad częścią mojej trasy prawdopodobnie szaleje zapowiadany wcześniej huragan). Wracając wczoraj do Bergen z Fjærland na morzu był lekki sztorm i w połowie trasy musieliśmy się przesiąść na większy prom, żeby nas nie zmyło ;-) To bardzo dobrze podsumowuje pogodę podczas mojego pobytu w Norwegii.
Nie mam zamiaru użalać się nad sobą, bo liczyłem się z tym, ze deszcz da mi se we znaki (wrzesień jest najbardziej deszczowym miesiącem w Norwegii), jednak w głębi serca czułem, ze pogoda jednak dopisze. Na miejscu okazało się, ze pada już od początku sierpnia i po prostu nie chce przestać.
Wyprawa dużo mi dala. To była pierwsza moja poważna wyprawa rowerowa i oprócz niefortunnego doboru terminu popełniłem sporo innych błędów, na których mam nadzieje będę się uczyć. A może i inni początkujący rowerowi podróżnicy skorzystają.
Mam zamiar napisać:
Dzisiaj jak zwykle miałem pracowity dzień. Kończę dwa projekty stron internetowych dla klientów i nawet w niedzielę trzeba było popracować. Zwłaszcza przed wyjazdem.
Ale w końcu znalazłem trochę czasu i ochoty na planowanie trasy. Nie jest to łatwe jeśli o Norwegii praktycznie nic się nie wie, a o wyprawowej jeździe na rowerze jeszcze mniej ;-) Jednak dzięki relacji Konrada Koniecznego W krainie fiordów i Michała Pawełczyka Norwegia – nie tylko Nordkapp udało mi się przygotować bardzo wstępna trasę pierwszego odcinka Bergen – Trondheim:
Na razie plan jest taki: Bergen – Voss – Gudvanger – Kaupanger – Fjærland – Byrkjelo – Stryn – Wyspa Runde – Ålesund – Stranda – Trondheim
Odcinek Gudvanger – Kaupanger trzeba przepłynąć promem.
W tej chwili waham się, czy ze Strandy jechać podobno przepiękną Drogą Atlantycką, czy raczej w głębi lądu w okolicach Parku Narodowego Dovrefjell-Sunndalsfjella. W Polsce raczej nie podejmę tej decyzji. Poczekam na zakup porządnych map turystycznych i nastroju w dniu opuszczania Strandy ;-)
Jutro kolejny etap przygotowań. W planach mam zakup pokrowca wodoodpornego i przygotowanie listy części zapasowych do roweru, które mogą mi uratować tyłek.