Pokonany przez pogodę

Siedzę na lotnisku w Oslo i czekam na samolot powrotny do Polski. Nie udala mi sie wyprawa po Norwegii. Zebrałem wprawdzie bardzo cenne doświadczenie, ale dostałem tez porządną lekcje pokory. Przejechałem zaledwie 1/4 planowanej trasy i ze względu na praktycznie non-stop padający deszcz postanowiłem wrócić do Polski.

Nie było wg mnie sensu ani dalej jeździć, ani czekać na poprawę pogody (w momencie pisania tego tekstu nad częścią mojej trasy prawdopodobnie szaleje zapowiadany wcześniej huragan). Wracając wczoraj do Bergen z Fjærland na morzu był lekki sztorm i w połowie trasy musieliśmy się przesiąść na większy prom, żeby nas nie zmyło ;-) To bardzo dobrze podsumowuje pogodę podczas mojego pobytu w Norwegii.

Nie mam zamiaru użalać się nad sobą, bo liczyłem się z tym, ze deszcz da mi se we znaki (wrzesień jest najbardziej deszczowym miesiącem w Norwegii), jednak w głębi serca czułem, ze pogoda jednak dopisze. Na miejscu okazało się, ze pada już od początku sierpnia i po prostu nie chce przestać.

Wyprawa dużo mi dala. To była pierwsza moja poważna wyprawa rowerowa i oprócz niefortunnego doboru terminu popełniłem sporo innych błędów, na których mam nadzieje będę się uczyć. A może i inni początkujący rowerowi podróżnicy skorzystają.

Mam zamiar napisać:

  • Jak przetransportować rower samolotem (doświadczenia z Norwegian, lotniskami w Warszawie, Bergen i Oslo)
  • Jaki ekwipunek zabrać na wyprawę do Norwegii?
  • Dlaczego nie warto brać ze sobą jedzenia na cala wyprawę? (mimo iż na miejscu może okazać się zabójczo drogo)
  • Lepiej nocować na kempingu, w chatce, czy pod namiotem? (ceny i jakość kempingów w Norwegii)
  • Jak nie planować trasy wyprawy rowerowej (zwłaszcza po Norwegii) ;-)
09
wrz 2009
POSTED BY Maciek Swoboda
POSTED IN

Rower

DISCUSSION No Comments

Leave A Comment!