Trafiłem dzisiaj na bardzo ciekawą prezentację odnośnie tworzenia innowacyjnych modeli biznesowych.
O modelach biznesowych w sieci pisała Ola Biolik na Antyweb’ie, warto przeczytać wpis i zamieszczoną tam prezentację Huberta Wawrzyniaka z Symetrii.
Trafiłem dzisiaj na bardzo ciekawą prezentację odnośnie tworzenia innowacyjnych modeli biznesowych.
O modelach biznesowych w sieci pisała Ola Biolik na Antyweb’ie, warto przeczytać wpis i zamieszczoną tam prezentację Huberta Wawrzyniaka z Symetrii.
Google wprowadziło właśnie WikiSearch, czyli możliwość tworzenia własnych wyników wyszukiwania poprzez zmianę miejsc w rankingu wyszukiwania poszczególnych stron, komentowanie ich i dodawanie nowych stron do wyników wyszukiwania lub usuwanie stron, które wg nas są nieadekwatne. Opcja ta dostępna jest po zalogowaniu na swoje konto Google i w tej chwili działa tylko w ramach angielskich wyników wyszukiwania. Zmiany, które wprowadzamy w serpach są widoczne tylko dla nas i a po wylogowaniu otrzymujemy standardowe wyniki wyszukiwania bez naszych zmian. Natomiast komentarze, które możemy dodać do każdego wyniku są widoczne dla wszystkich użytkowników.
Na poniższym wideo jeden z inżynierów pracujących nad projektem omawia go szczegółowo:
Na oficjalnym blogu pracownicy Google napisali, że nowa funkcja pozwala ludziom na stworzenie bardziej użytecznych dla nich wyników wyszukiwania dopasowanych do ich indywidualnych potrzeb. I z pewnością jest to prawda. Ale wg mnie jest to również krok w celu zebrania ogromnej ilości danych o ulubionych i użytecznych witrynach w celu polepszenia wyników wyszukiwania dla wszystkich użytkowników.
Jak wiadomo Google zatrudnia tzw. Quality Raterów, którzy ręcznie przeglądają wyniki wyszukiwania na zadane frazy i oceniają ich przydatność oraz relewantność względem wyszukiwanego hasła. Uruchomienie Google WikiSearch pozwoli na zbieranie dodatkowych danych od setek milionów użytkowników Google, a ich analiza na dalsze polepszanie algorytmów wyszukiwania najpopularniejszej wyszukiwarki na Ziemi.
Tym razem wpis dotyczący mojej pracy zawodowej w NetSprint.pl i sieci reklamowej Adkontekst. Od kilku tygodni wraz z jedną z najlepszych agencji Search Engine Marketing Bluerank prowadzimy nietypową kampanię reklamową dla jednego z ich klientów – Grupy Vox, która zajmuje się między innymi sprzedażą mebli.
Kampania promuje kolekcję mebli Kokeshi inspirowaną krajem Kwitnącej Wiśni. Co jest w tej kampanii takiego nietypowego? W wynikach wyszukiwania na Wirtualnej Polsce obok tekstów reklamowych wyświetlane są grafiki ze słowami pisanymi w Kanji. Wygląda to tak:


W tej chwili kampania jeszcze trwa i można przykłady zobaczyć na własne oczy np. tutaj i tutaj.
Realizując kampanie reklamowe w sieci Adkontekst jesteśmy otwarci na różne nietypowe rozwiązania, więc jeśli macie pomysły na ciekawe kampanie reklamowe to zapraszam do kontaktu.
Wczoraj byłem na konferencji Forum IAB, na której jedną z prezentacji prowadził Marcin Maj z OS3. Prezentacja była o wykorzystaniu elementów wideo w budowaniu serwisów internetowych i wpływie wideo na sprzedaż produktów (jest spore, co wynika z przytoczonych danych).
Przy okazji Marcin Maj zaprezentował serwis, który OS3 stworzyli dla jednego ze swoich klientów:
Zgadlibyście, że klient z branży finansowej zdecydował się na taką kampanię? Mnie do wczoraj wydawało się to niemożliwe…
Byłem wczoraj na Auli Polskiej nr 26. To była moja druga Aula i pierwsza po wakacjach, na inauguracyjną nie udało mi się załapać przez konieczność rejestracji (jak zwykle za późno się dowiedziałem). Organizatorom nie wyszła nowa formuła 5 + 2 + 3, która zakładała 5 minut na prezentację, 2 na komentarze z sali i 3 na odpowiedzi na pytania. Wystarczy powiedzieć, że 6 prezentacji trwało prawie 2 godziny. Nudno jednak nie było.
Postanowiłem ocenić każdy z projektów / prezentacji jako fajny, ciekawy, przydatny / niefajny, nieciekawy, nieprzydatny, czyli po prostu hot or not.
Dmitrij Żatuchin, Photohub.it – wygoda w publikowaniu zdjęć online
Marek Małachowski, chce.to – social shopping przez listy życzeń
Michał Małyszko (UBIK BC), Jesteśmy różni – jak efektywnie razem pracować, zamiast się nawzajem denerwować. Krótkie wprowadzenie do MBTI
Wojciech Mocarski, CoworkingClub – jak pracować bez biura
Arvind Juneja (GoldenLine) Kłopotliwi użytkownicy – jak sobie z nimi radzić
Aleksandra Bienas, IIF Seed Fund – jeden z pierwszych funduszy zalążkowych wczesnego etapu w Polsce
Zdaję sobie sprawę z faktu, że ocenianie czegokolwiek w kategoriach czarne / białe może być krzywdzące, więc na koniec dwa słowa komentarza.
Photohub.it – na początku byłem sceptyczny, po co komu kolejny serwis do hostowania zdjęć? Przekonało mnie wyszukiwanie po kolorach, plan marketingowy (mam, ale nie zdradzę) oraz jakość zdjęć, którą sprawdziłem po powrocie z Auli.
chce.to – nie podobała mi się prezentacja sama w sobie, zbyt dużo opowiadania o niczym. Sam pomysł dla mnie zupełnie niepotrzebny i nie sądzę, że kiedykolwiek skorzystam.
Jesteśmy różni – hit wieczoru. Porywająca prezentacja na porywający temat. MBTI spodobało mi się i wkrótce o tym napiszę więcej. A przy okazji znacie Enneagram?
CoworkingClub – prezentacja nudna, za dużo mówienia o idei, która jest przecież znana. A poza tym na koniec okazało się, że są składki członkowskie, które niskie nie są – a w ogóle by o nich nie było, gdyby ktoś z sali nie zapytał.
Kłopotliwi użytkownicy – prezentacja fajna, przyjemnie się słuchało. Przypuszczalnie każdy czuł, jak trzeba postępować z trollami, ale miło było posłuchać o doświadczeniach z pierwszej ręki. Poza tym dowiedzieliśmy się, że na forum Goldenline powstaje dziennie więcej postów niż na forum Gazety.
IIF Seed Fund – krótko, zachęcająco i na temat. Choć też nie udało się zmieścić w 5 minutach…
![]()
Dzisiaj zupełnie przez przypadek trafiłem na stronę produktową Cube Group o retargetowaniu. Strona nie jest jeszcze zaindeksowana w Google (Aktualizacja 10.10.2008: dzięki temu wpisowi już jest ;-)), nie znalazłem też żadnej informacji prasowej o nowej usłudze, więc przypuszczam, że jest to bardzo świeży projekt, którego pewnie nie powinienem był znaleźć ;-) News przypuszczalnie pójdzie do prasy na dniach.
O retargetowaniu mówił już Andrzej Cudny z Cube Group podczas konferencji SEM 2008 i wspominał o nim Bluerank na swoim blogu wyrażając opinię, że jest to bardzo ciekawa nowość na polskim rynku. Ponieważ nie znalazłem dobrego polskiego opracowania na temat retargetowania, korzystając z amerykańskiej strony retargeting.com, krótko opiszę o co chodzi.
Retargetowanie to identyfikacja internautów, którzy odwiedzili Twoją stronę internetową, ale nie dokonali zakupu oraz ponowne zachęcenie ich (na innych stronach internetowych) do odwiedzin strony i zakupu.
Krok 1
Dzięki kampaniom w wyszukiwarkach internetowych, sieciach reklamowych, pozycjonowaniu pozyskujemy nowych potencjalnych klientów na swoją stronę. Internauta zapoznaje się z ofertą i… wychodzi poszukać lepszej oferty lub po prostu zamierza wrócić tu po pracy w celu dokonania zakupu (ale nie dodaje strony do ulubionych i zapomina adres).
Krok 2
Identyfikacja internautów do retargetowania dzięki umieszczeniu prostego kodu na swojej stronie.
Krok 3
Identyfikacja internautów, którzy odwiedzili naszą stronę na innych serwisach internetowych i wyświetlenie im reklamy zachęcającej do powrotu na naszą stronę. Taka reklama może być przygotowana specjalnie dla retargetowanych internautów i różnić się od standardowych reklam.
Krok 4
Kierujemy (retargetujemy) tych internautów na naszą stronę, gdzie mogą dokonać zakupu.
Krok 5
Możemy retargetować ponownie użytkowników, którzy już dokonali zakupu na naszej stronie oferując im produkty komplementarne lub nowe wersje zakupionych produktów.
Na stronie Retargetowanie.pl i Retergeting.com można obejrzeć krótkie filmiki, które w bardzo przystępny sposób wyjaśniają zasady działania retargetowania.

Dzisiaj wprowadzamy pierwszy z większych projektów, za które jestem odpowiedzialny w NetSprincie. Jest to Program Certyfikacji Partnerów, który umożliwia Resellerom na potwierdzenie swoich kwalifikacji w zarządzaniu kampaniami w wyszukiwarkach internetowych i sieciach kontekstowych oraz na uzyskanie różnych przywilejów (m. in. możliwość rozliczania się w modelu postpaid, promocja firmy na stronie Adkontekst lub udział w szkoleniach organizowanych przez NetSprint).
Certyfikat można uzyskać na dwóch poziomach: jako konsultant lub jako partner (dotyczy firm). Podstawowym wymogiem jest posiadanie umowy resellerskiej z NetSprintem oraz spełnienie określonych warunków finansowych. Dodatkowo konsultant musi zdać testowy egzamin, a firma musi zatrudniać przynajmniej jednego konsultanta. Certyfikaty przyznajemy na okres jednego roku. Po tym czasie mogą zostać przedłużone. Certyfikaty przyznajemy w formie elektronicznej i papierowej, jeśli ktoś będzie chciał go sobie powiesić w swoim gabinecie lub nad łóżkiem ;-)
Egzamin dla konsultantów składa się z 50-ciu pytań testowych jednokrotnego wyboru, trzeba się zmieścić w 15-tu minutach i mieć minimum 75% poprawnych odpowiedzi.
Przy projekcie pracowało mi się przyjemnie, jako początkujący Project Manager otrzymałem sporo pomocy od bardziej doświadczonych pracowników i wszystko udało się dopiąć. Największym wyzwaniem było dla mnie dogadanie się z firmą, która przygotowywała dla nas system do przeprowadzania testów online, ale udało się i miejmy nadzieję będzie działać jak trzeba.
Oficjalny news jest tutaj.
Adkontekst Intertext to nowa forma reklamowa, którą wprowadziliśmy w sieci Adkontekst. Reklamy Intertext są aktywowane poprzez najechanie kursorem na podkreślone podwójną linią słowo i tym samych są prawdopodobnie najmniej inwazyjną obecnie formą reklamy.

Informacje istotne dla reklamodawców
Informacje istotne dla wydawców
Większość istotnych informacji podałem już na oficjalnym blogu Optymalizuj Adkontekst, więc tutaj krótko:
Osobiście jestem bardzo zadowolony z reklam Intertext, testuję je na kilku swoich stronach osiągając CTRy w granicach 2,5 – 3,5%.
SeoDopalacz, wg autorów, jest rewolucyjnym na skalę światową systemem wymiany linków typu presell page. Dzięki Dopalaczowi możemy tworzyć zaplecza praktycznie z pustych domen – system sam generuje treść na podstawie przesłanych przez użytkowników artykułów oraz umieszcza w treści linki tematyczne.
Na forum PiO trwały gorące dyskusje na temat tego systemu, przy czym większość użytkowników potwierdzała jego moc i… chyba miała rację. Dzisiaj sprawdzając w Google pozycję firmowej strony NewsPoint (narzędzie do monitoringu komunikacji w internecie) okazało się, że strony stworzone za pomocą SeoDopalacza zajmują 5 z 10 pozycji w Top 10, a dodatkową 6-tą stroną jest strona pozycjonowana. Poniżej zamieszczam screen, na niebiesko zaznaczyłem pozycjonowaną stronę, na czerwono strony, które wygenerował SeoDopalacz.
Wprawdzie wyszukiwana fraza “monitoring internetu” nie jest frazą konkurencyjną i podobne efekty nie byłoby trudno osiągnąć za pomocą “tradycyjnego” pozycjonowania. Jednak to pokazuje, że SeoDopalacz faktycznie ma ogromny potencjał i jeśli nauczy się bronić przed algorytmem antyspamowym Google to może mocno zamieszać w serpach.
Aż zacząłem się martwić o pozycję firmowej strony, która wprawdzie nadal jest na pierwszym miejscu, ale czy na długo? Chyba czas napisać spam report ;-)
W zasadzie ten wpis miał być komentarzem do wpisu Grzegorza Marczaka, który właśnie napisał, że na swoim AntyWebie zarobił w lipcu jedynie 32 dolary na reklamie AdSense i zastanawia się czy rezygnować z tej formy reklamy na blogu. Jednak ponieważ komentarz robił się coraz dłuższy postanowiłem go przenieść na swojego bloga.
Generalnie wiemy jacy ludzie czytają AntyWeb (choć chyba nie było tak profesjonalnego badania czytelników jak na Webstop) – są to menedżerowie polskich firm internetowych, geecy, ludzie zainteresowani nowinkami internetowymi. Czyli od razu widać, że są to świadomi użytkownicy internetu, a świadomi użytkownicy internetu z reguły nie klikają w reklamy. Mogą ich w ogóle nie widzieć, bo mają AdBlocka, albo po prostu je omijają wyczuleni na każdą formę reklamową, która ich atakuje.
Reklamy, a zwłaszcza AdSense są kierowane głównie do nieświadomych użytkowników internetu, którzy czasami nawet nie zdają sobie sprawy, że kliknęli w reklamę, np. sprytnie wplecioną w menu. Na takich nieświadomych użytkownikach można zarobić krocie osiągając bardzo wysoki CTR. Ale i tematyka strony musi być wtedy przygotowana dla mas a nie dla geeków ;-)
Blogowy rynek amerykański (a może raczej anglojęzyczny) jest zdecydowanie bardziej rozwinięty niż polski. Wielu czołowych blogerów też kiedyś zastanawiało się jak tu zarobić na swojej eksperckiej wiedzy. Też dochodzili do tego, że nie ma sensu zarabiać na AdSense, bo nikt nie klika. I w końcu wpadli na genialny w swojej prostocie pomysł. Zadali sobie pytanie co jest najważniejszą rzeczą, dla której ludzie odwiedzają ich blogi. Oczywiście ich autorytet, artykuły, opinie, czyli ich wiedza. Najwięcej można zarobić na swojej wiedzy i przekazaniu tej wiedzy dalej, ale już nie bezpłatnie, ale za pieniądze.
I nie mówię tutaj o płatnym dostępie, ale o polecaniu produktów i usług, które się samemu przetestowało, które okazały się być dobre i pod którymi z chęcią by się podpisali. Nie odkrywam tutaj oczywiście Ameryki, bo to wszystko jest już znane, ale poniżej kilka pomysłów jak można zarobić na profesjonalnym blogu, w tym również na AntyWeb:
Pomysłów jest więcej, kiedyś je pozbieram i napiszę o tym więcej. Ale generalnie zasada, o której chciałem napisać jest prosta – trzeba sprzedawać swoją wiedzę korzystając ze swojego autorytetu. Dlatego tak dobrze radzą sobie zagraniczni blogerzy – bo ludzie im ufają i kupują polecane produkty, jeśli produkty się sprawdzą to kupują więcej i więcej a autorytet blogera rośnie proporcjonalnie do ilości dobrych poleceń różnych produktów.
© 2009 Przygody Maćka Swobody. Powered by Wordpress.